Z pewnością większość z nas żyje w przekonaniu, że urlop na żądanie można wziąć kiedy tylko zechcemy i nie jest to zależne od żadnych okoliczności. Okazuje się jednak, że urlop na żądanie nie jest taki dobry jak zdają się niektórzy twierdzić – niestety ze stratą dla nas. Istnieje więc spora szansa, że zamiast urlopu na żądanie będziemy musieli pojawić się w miejscu pracy. Urlop na żądanie z pewnością daje ogromne możliwości pod względem nagłej nieobecności w pracy – zazwyczaj na wskutek nagłego wypadku.

W niektórych przypadkach może jednak dojść do sytuacji, w której okoliczności nie pozwolą na wzięcie urlopu, przez co będziemy musieli przyjść do pracy – są to specjalne okoliczności. Kiedy więc można spodziewać się, że nasz urlop na żądanie zostanie odrzucony? Zazwyczaj dzieje się tak w przypadku narażenie pracodawcy na szczególną stratę. Pracodawca nie ma więc obowiązku udzielenia urlopu na żądanie pracownikowi, którego nieobecność będzie związana ze sporą stratą dla firmy. Mimo, iż poinformowaliśmy o urlopie na żądanie, to niewyrażenie na to zgody pracodawcy, będzie skutkować pojawieniem się pracownika w pracy.

Jeżeli pracownik nie wstawi się do pracy, to może spodziewać się najsurowszej z kar, czyli zwolnienia dyscyplinarnego – na nic pomogą nam lamenty i zgrzytanie zębami. Warto o tym pamiętać, gdyż tak naprawdę pracownik zostaje pozbawiony wszelkich odpraw, wypowiedzenia, a stosowna informacja o zwolnieniu dyscyplinarnym zostanie załączona na świadectwie pracy. Z pewnością jest to dość kuriozalna sytuacja, jednak z cała pewnością prawdziwa.

Sprawa rozbija się więc o udzielenie urlopu na żądanie – czy jest on nadal na żądanie czy tez nie? Nie ulega wątpliwości, że dni urlopu na żądanie, to także dni urlopu wypoczynkowego. Bądź, co bądź urlop na żądanie powinien zostać udzielony – choć nie w każdym przypadku. Zazwyczaj jednak pracodawca idzie na rękę pracownikowi, gdyż przeważnie sprawa tyczy się poważnych wypadków.

Przeczytaj też:

Komentarze

Ten wpis nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.