Każdy z nas decydując się na rozwód zastanawia się czy ma być z orzeczeniem o winie czy bez orzekania o niej. Bo właściwe to do czego jest nam potrzebne rozstrzygnięcie sądu o tym, kto doprowadził do rozpadu małżeństwa? W mojej ocenie do niczego, chyba, że małżonkowi niewinnemu rozkładu pożycia wskutek rozwodu bardzo pogorszy się status materialny bo np nie zarabia albo zarabia znacznie mniej niż współmałżonek winny rozpadu małżeństwa.

W takiej sytuacji warto walczyć o orzeczeniu winy, bo wówczas małżonek niewinny rozkładu pożycia małżeńskiego może żądać od małżonka winnego alimentów na swoją rzecz (pomijając oczywiście alimenty na rzecz ewentualnych dzieci) jeśli udowodni, że wskutek rozwodu pogorszył mu się standard życia. Ale po za tym, to nie ma co się „szarpać”, prać „brudów” i ciągnąć latami proces. Dlaczego? Bo ta wina przy rozpadzie małżeństwa nie ma żadnego znaczenia przy podziale majątku i opiece nad dziećmi. Sprawy majątkowe pomiędzy małżonkami  są przez sądy rozpoznawane w zupełnym oderwaniu od sprawy rozwodowej co oznacza, że sąd dzieląc majątek nie zainteresuje się tym, który małżonek doprowadził do rozpadu pożycia.

Tak samo rzecz przedstawia się przy ustaleniu opieki nad dziećmi, bo przecież zły mąż może być doskonałym ojcem, a idealna żona okropną matką. W związku z tym czy nie lepiej zjawiać się w sądzie na jednej rozprawie i załatwić to, po co przyszliśmy w 30 minut ? Nie wiem czy będzie sprawiedliwie, ale na pewno spokojniej i szybciej…

Przeczytaj też:

Komentarze

Ten wpis nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.