Czasem w życiu dochodzi do ciężkiej sytuacji, gdy nasze dziecko jest zadłużone i zwyczajnie nie daje rady spłacać zaciągniętych zobowiązań. To jednak nie tylko źródło niepokojów o dalsze losy naszego potomstwa, ale także drażliwa kwestia tego, czy i my z jakiegoś powodu będziemy mogli zostać pociągnięci do odpowiedzialności za jego niespłacony obowiązek. Obawiamy się tego, ponieważ na przykład mieszkamy z nim w jednym domu, a widmo pojawienia się komornika działa na naszą wyobraźnię.

Na szczęście w przypadku pełnoletniej osoby nie musimy obawiać się nagłej wizyty urzędnika, który zajmie nasze konto oraz zacznie przeprowadzać aukcje naszej własności, aby pokryć to, co spłacić powinna nasza córka czy syn. Do tego dojść może dopiero wtedy, gdy zdecydujemy się na poręczenie za dług naszego dziecka, co sprawi, że także będziemy za niego odpowiadać. Pojawia się tutaj jednak problematyczna kwestia dotycząca rzeczy, które są ruchomościami.

W przypadku egzekucji komorniczej rozumieć pod tą nazwą będziemy rzeczy takie jak lodówka, telewizor i inne przedmioty codziennego użytku, których zapewne nie chcielibyśmy się pozbywać. Komornik może uznać, że je także należy sprzedać dla pokrycia długu naszego potomka. Aby się przed tym bronić należy posiadać faktury i inne dokumenty tego rodzaju, które jednoznacznie stwierdzają, że to my jesteśmy ich nabywcami – cały czas mówimy o sytuacji, gdy dziecko mieszka razem z nami. W przeciwnym przypadku, nawet pomimo naszych zapewnień, posiadane dobra zostaną potraktowane także jako własność dłużnika, a więc zostaną zajęte.

Możemy jeszcze bronić się za pomocą powództwa przeciwegzekucyjnego, które polega na tym, że udowadniamy przed sądem, że zajęte nam rzeczy to własność nasza, a nie syna czy córki. W tym celu będziemy musieli między innymi odwołać się do zeznań świadków. Ewentualnie od egzekucji nasze rzeczy zwolnić może także bank, jeżeli na nasz wniosek uzna, że są faktycznie naszą własnością i poinformuje o tym komornika.