Pytanie: Witam. Od jakiegoś czasu mam spore problemy z nowymi lokatorami w budynku. Nic by mi nie przeszkadzało, gdyby nie fakt, że są oni strasznie głośni. Jak nie notoryczne awantury, to głośno grająca muzyka. Dzieje się tak nie tylko w weekend, ale także w trakcie trwającego tygodnia. Z reguły nie jest to sympatyczna para, dlatego wolałbym unikać z nimi bezpośredniego kontaktu, ale tak się nie da żyć. Nie wspomnę też o tym, że o piątej zwykle wstaję do pracy, podczas gdy „biesiadnicy” dalej raczą mnie swoimi przekleństwami, krzykami, czy głośną muzyką. Chodzę przez to niewyspany i ciągle poddenerwowany, a tak być nie może. Chciałbym więc zasięgnąć Państwa porady. W jaki sposób – zgodny z prawem – mogę pozbyć się lokatorów, czy wpłynąć na zmianę ich postępowania? Czy tego rodzaju sprawy są ciężkie w opanowaniu? Proszę o pomoc, bo dłużej już tego nie wytrzymam. Pozdrawiam, Piotr.
Odpowiedź: Po zapoznaniu się z Pana sprawą nie pozostaje mi nic innego, jak współczuć zaistniałej sytuacji. Nie jest jednak tak, że „awanturnicy” są ponad prawem. Te zawsze ich dosięgnie, jednak wystarczy użyć odpowiednich środków. Na początku radziłbym skonsultować sprawę z innymi sąsiadami. Jeżeli macie podobne obawy i podobne spojrzenie na sprawę, to radzę złożyć wspólny donos do administracji – najlepiej z podpisem wszystkich mieszkańców. W międzyczasie radzę notorycznie wzywać policję, a w szczególności, gdy ma miejsce zagłuszanie ciszy nocnej. Powinno to pomóc rozwiązać sprawę. W razie dalszych pytań, proszę o ponowny kontakt.
Powiązane wpisy
- Rozwód a wspólne mieszkanie – kto może w nim zostać po rozstaniu?
- Alienacja rodzicielska – gdy dziecko staje się bronią w rozstaniu rodziców
- Regulamin serwisu internetowego – co musi zawierać, żeby był ważny?
- Alimenty od byłego małżonka – kto może żądać i jak długo można je pobierać?
- Akt notarialny – czym jest i kiedy jest wymagany?
